Na Sejm

Sierpień 9, 2012 w Aktualności

Czas przygotowań minął. Mamy projekt, który przeglądało już kilka profesjonalnych kancelarii. Mamy ok 5000 podpisów, które wciąż liczymy i sprawdzamy. Mamy prawie 5 i pół tysiąca fanów. Rozdaliśmy ok 50,000 ulotek w 3 dni. To wszystko przy prawie zerowym budżecie, braku zaplecza i ogromnej ilości ciężkiej pracy.

Nadszedł czas by zrobić małe podsumowanie i powiedzieć wam jakie będą następne kroki. To moment, gdy przestaniemy być tacy czyści i niewinni, gdyż wejdziemy na bardzo brudny grunt. Będziemy musieli polizać gorzkiego smaku polityki i z pełną świadomością idziemy tam.

Od początku mówiłem wam, że chcemy być apartyjni. Ciężko być w takim temacie apolitycznym, ale jesteśmy apartyjni. Ja sam pozbyłem się zależności od jakichkolwiek środowisk i otworzyłem się na dialog z każdym. Na samym początku nie było zbyt wielu chętnych, ale im dalej brniemy zataczamy szerszy krąg.

Jak to się zaczęło? Nie wiem czy pamiętacie same początki. Wszystko powstało, gdy mój dobry kolega Mirek Szymański (notabene jeden z liderów akcji) dostał mandat i wiedząc, iż mam jakieś doświadczenia z polityką podszedł i powiedział: “Sielu, weź to ogarnij”. Na początku chcieliśmy zrobić porządek z naszym lokalnym Deptakiem Bogusława w Szczecinie, gdzie Straż Miejska i Policja masowo goniła studentów z piwem a wydawała się nie widzieć ludzi szczających do bram czy demolujących, czy choćby osoby niepełnoletnie przebywające tam po godzinie 22. Potem zdarzył się szczęsny/nieszczęsny materiał redaktora Szymona Kaczmarka, którego polemika wypchnęła nas do lokalnych mediów, a następnie wzbudziła zainteresowanie nawet Polsatu.

Nasz pomysł na zmiany lokalne odbił się od magistratu w sposób, którego nie lubię – a mianowicie poprzez nieoficjalną sugestię, iż lepiej byśmy tych 2-3 tysięcy podpisów pod petycją za strefami piwnymi nie składali. Nie udało nam się zarejestrować stowarzyszenia, po tym jak prawnik miejski dopatrzył się przecinków, które nie przeszkadzały KRSowi w naszym statucie. Sprawa wydawała się przegrana. Ale nie była. To dało nam szanse na rozmowy. Rozmowy z ludźmi z obu stron barykady. Osób chcących żyć spokojnie, osób chcących napić się spokojnie. Swoje opinie przedstawili nam radni wszystkich klubów. Udało nam się nawet porozmawiać z kilkoma posłami. To dało nam wielką wiedzę i lepszy pogląd na sprawę. Ostatecznego kopniaka dała mi jedna radna biorąc na bok i mówiąc: Łukasz, to bez sensu. To prawo trzeba zmienić najpierw w Warszawie, tam idź z tym. No i tak zrobiliśmy.

Rok spędziliśmy nad projektowaniem ustawy. Zrezygnowaliśmy z ogródków piwnych po tym jak uświadomiono nas, iż mogą powstawać piwne getta. Może się zdziwicie, ale na to właśnie i na sam fakt, iż prawo jest dziurawe zwrócili mi uwagę działacze PiS. To oni wraz z PO w Szczecinie uzupełnili zakaz o podwórka, bramy i klatki schodowe, by jakoś załatwać tandetność obecnej ustawy. Mimo, iż w większości byli przeciwko uwolnieniu piwa, to nie mogę im odmówić logiczych argumentów, które pozwoliły nam znaleźć balans. Tak samo jak radni SLD pomogli nam zrozumieć zależności w interesach restauratorów i uwierzyć, iż uwolnienie alkoholu w plenerze wcale nie musi nieść dla nich szkody. Kolejne sugestie spływały z najróżniejszych miejsc. To znajomi z Ruchu Palikota sugerowali jak, wzorując się na Wolnych Konopiach organizować akcję. Policjanci z prewencji tłumaczyli, dlaczego muszą gonić studentów, a nie wandali. Browarnicy spotkani na Pikniku nad Odrą wyjaślini jakie problemy mają przy okazji imprez plenerowych. Gdy już ruszyliśmy dalej zdarzyło nam się rozmawiać z przedstawicielami Państwowej Agencji Rozwiazywania Problemów Alkoholowych, którym spodobał się pomysł przeniesienia odpowiedzialności za wyznaczanie stref wolnych od alkoholu wyłącznie przez gminy. Przy okazji uczestnictwa w Woodstocku natomiast w rozmowach z specjalistami od walki z uzależnieniami upewniłem się, iż obecne prawo skupia się zbyt na represji, a nie na prewencji. Gdy schodziły do nas podpisy i głosy poparcia nie mogliśmy kryć zdziwienia spektrum ludzi, jacy są za nami. Zwróciła się do nas jedna partia jako całość, przyłączyły młodzieżówki dwóch formacji, także reprezentanci bardziej egzotycznych ugrupowań. Plotki od wolontariuszy niosły, iż w jednym z miast skrajna prawica zbierała podpisy razem z anarchistami. Tym bardziej poczuliśmy ciężar sprawy i odpowiedzialność za nasze czyny.

Obecnie szykujemy się na duży krok dalej. W poniedziałek 13tego sierpnia rano złożę zawiadomienie o związaniu Komitetu Obywatelskiego “Piwo Pod Chmurką” na ręce Marszałka Sejmu. Jak dobrze pójdzie w całym kraju ruszymy z wielką akcją podpisów, od momentu rejestracji (max 1 miesiąc od tej daty) będziemy mogli pozyskiwać sponsorów i dokonywać pełnych zbiórek publicznych.

Aby nie tracić czasu zgodziłem się na ujawnienie też osób i organizacji, które nas wspierają. Przyznam, iż nie była to łatwa decyzja, gdyż wciąż zależy mi na tym, by akcja ta była ponad podziałami. Jeśli poczujecie się urażeni dalszymi krokami to przepraszam, ale mi zależy na efekcie i jestem gotów rozmawiać z każdym. Jestem otwarty na argumenty przeciwników i zwolenników. Zawsze byłem i będę. Tak zbudowaliśmy Piwo Pod Chmurką i tak będziemy walczyć.

Czy przedstawimy wam reprezentantów jednej czy wielu organizacji zobaczymy. Muszę uszanować wolę każdej z tych osób/organizacji i nie wiem ilu zdecyduje się na wymienienie z imienia i naziwska (rozumiem obawy). Obecnie mogę już podziękować naszym przyjaciołom z Wolnego Browaru, Szczecińskiego Kolibra, Kongresu Nowej Prawicy i UPR, kilku regionom Młodych Demokratów i Ruchu Młodych, którzy oficjalnie już nas poparli i pomagali w akcjach. Chciałbym podziękować Bractwu Piwnemu i Składowi Piwa oraz innym naszym partnerom, małym, polskim browarom, które zapomocą facebooka nie raz o nas szeptali conieco dobrego. Demotywatorom, które oficjalnie poparły akcję szykując nam niezły ruch. Ale najbardziej chciałbym podziękować moim kochanym wojownikom: Mikołajowi Szymaniakowi, Łukaszowi Kadłubowskiemu, Sebastianowi Płacheckiemu, Markowi Zemście, Mirkowi Szymańskiemu, Patrycji Kiszczeńskiej, Andrzejowi Szymborskiemu, Adamowi Gajewskiemu, Tomaszowi Lisowskiemu, Mateuszowi Harsowi, Bogusiowi Roggenbuck oraz wszystkim o których nie wymieniłem, bo jest ich zbyt wielu. Ogromnie chcę podziękować Fudacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy za pozwolenie na udział w Przystanku Woodstock, a w szczególności Czarkowi za super opiekę – chcemy w przyszłym roku wrócić do was już tylko zajmując się przekonywaniem ludzi do rozważniejszej zabawy z alkoholem i pokazywaniem młodszym kolegom i koleżankom, że bez procentów też można się fajnie bawić.

Wasz wesoły grubas - Łukasz (Sielay) Sielski

Print Friendly